Spacerowałam właśnie z bratem po parku.Wokół nas biega pełno małych dzieci.Aż trudno się powstrzymać od uśmiechu.Ech,przypominają się czasy dzieciństwa,kiedy to się miało wszystkich w dupie.A teraz? Ma się te 19 lat i wkracza się w dorosłość.Ja już zasmakowałam tego "dorosłego" życia i nawet mi pasuje.Mieszkam razem z przyjaciółką w domu na przedmieściach Londynu.Żyjemy sobie we dwie,obie studiujemy,obie mamy wsparcie rodziny.Obie jesteśmy samotne,...ale to nam nie przeszkadza.Chodzimy do kina, na zakupy.Czasem nawet na imprezy z których wracamy no, nie powiem w jakim stanie.Chociaż w naszym duecie, to ja jestem ta zwariowana,która mogłaby spędzać czas na imprezowaniu i poznawaniu ludzi w klubach.Ona woli zakupy.Często wyciąga mnie,bo musi sobie sukienkę kupić,albo nowe buty.Czyta te magazyny o modzie.Ja wolę te o sporcie.Lauren, nienawidzi sportu,mimo,że uważa,że piłkarze są seksowni.W moim typie są raczej siatkarze,wysocy umięśnieni.Tak więc,różnimy się,Ona jest blondynką,ja szatynką,ona ma niebiesko-szare oczy, ja mam niemalże czarne.Ja jestem chłopczycą,ona raczej barbie girl.Jednak,te różnice nie przeszkadzały nam się zaprzyjaźnić.Znamy się już może 15 lat.Ale wróciwszy do dzisiaj.Jest piękny dzień.Ostatni kwiecień.Nadchodzi maj.Zaczną się egzaminy.Nagle,usłyszałam słodką melodyjkę mojego dzwonka
- Serio?-spojrzał na mnie Zayn słysząc jaki mam dzwonek
Pokiwałam tylko głową,próbując wyciągnąć go z kieszeni spodni.Jest.Spojrzałam na wyświetlacz
- Yhh,Lauren.-jęknęłam wciskając zieloną słuchawkę
-Halo?
- No cześć Vicki!
- Cześć Lauren.
- Na którą będziesz w domu?
- Nie wiem,jak chcesz mogę być za 10 minut
- No to bądź,bo obiadek stygnie.
-Dobra,zaraz będę.Pa
-Pa
Rozłączyłam się i schowałam telefon z powrotem do kieszeni
-Od dawna masz taki dzwonek?-zapytał Zayn
-Odkąd pierwszy raz ją słyszałam.-odpowiedziałam
-Miłość od pierwszego wejrzenia?
- Heh, no można tak powiedzieć
Szliśmy dalej coraz wolniej.
- Ej.-odezwałam się nagle
- Hm?
- Jak to jest,że słucham One Direction od początku, a jeszcze nie miałam okazji poznać ich osobiście?-
- Chciałabyś.-spojrzał na mnie
- Takie to dziwne.-powiedziałam
- Nie, tylko to nie są do końca normalni ludzie.-powiedział
- Tyle to ja akurat wiem.-zaśmiałam się
- Okeej,skoro tak bardzo tego pragniesz.Wyślę ci SMS'em co i jak.-
- Fajnie,Ja teraz muszę lecieć,bo Lauren mnie zabije.-westchnęłam
- No to, narazie siostra.-pożegnał mnie
Ruszyłam biegiem w drugą stronę.Do domu miałam jakieś 20 minut spacerkiem,więc moim biegiem to wyjdzie coś koło 10.Biegłam najszybciej jak mogłam.Wybiegłam z parku,więc teraz uliczką w lewo, potem skręt w lewo i prosto pod dom.Dysząc spojrzałam na zegarek w telefonie.Wow,8 minut.Nowy rekord.Zmęczona weszłam do domu,gdzie Lauren właśnie kładła na stole obiad.
- Jesteś wreszcie-uśmiechnęła się-Siadaj
Usiadłam przy stole i jadłam.
- Nie uwierzysz,co się stało.-powiedziałam kiedy już skończyłam
- Co?-spojrzała na mnie przestraszona
- Niedługo, najprawdopodobniej poznam całe One Direction OSOBIŚCIE.-odpowiedziałam
- SERIO?!-krzyknęła
- No tak.-odkrzyknęłam
Obie zaczęłyśmy piszczeć.To było takie,och..Ekscytujące,zwłaszcza,że obie uwielbiałyśmy ten zespół
- Ty-walnęła mnie lekko w rękę-Trzeba ci jakieś fajne ciuchy kupić
- Teraz?-spojrzałam na nią swoimi błyszczącymi oczami
- Tak.-odpowiedziała mi
Chwilę potem,byłyśmy w drodze do Galerii Handlowej.