wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 1.

Chodziłyśmy po sklepach chyba z 2 godziny.Jak na razie kupiłam sobie sukienkę i buty na obcasie.Lauren wybrała nawet ładne rzeczy, no w końcu zna się na modzie jak nikt inny.Większość mojej szafy to wynik zakupów z nią, lub prezent od niej.Ja sama nie mam aż tak dobrego gustu.
- Ej,chodźmy jeszcze do sportowego.Kupię sobie buty.-powiedziałam
Weszłyśmy.Musiałam sobie kupić jakieś buty na zajęcia.
Lauren uczy się na projektantkę mody, a ja studiuję wychowanie fizyczne.Wybrałam jakieś buty na mój rozmiar i poszłam do kasy.Nie były zbyt drogie, a przecież oryginalne.Nie jakieś chińskie podróbki.Tego dnia miałyśmy do zaliczenia jeszcze jeden sklep.Kupiłyśmy parę ciuchów z myślą o lecie.W końcu jest już maj.Robi się coraz cieplej.Momentami można chodzić normalnie bez bluz.Jednak nie zapominamy,że to jest Londyn i zawsze można mieć coś na wypadek deszczu,który lubi sobie nagle spaść.
- Nie za dużo już?-spojrzałam na blondynkę obładowaną różnymi kolorowymi torbami
- W sam raz.Chodźmy jeszcze na pizzę.-pokazała na pizzerię
- Okej, odpoczniemy sobie.-uśmiechnęłam się idąc za nią
Usiadłyśmy przy stoliku czekając na kelnera.
- Ja wezmę dużą z pepperoni.-przeglądałam menu
- Ja chcę małą wegetariańską.-powiedziała Lauren
Zamówiłyśmy dwie pizze i po butelce pepsi.Czekałyśmy na nasze zamówienia i gadałyśmy.
- Lauren, zobacz kto przyszedł.-powiedziałam
Dziewczyna od razu spojrzała na wejście do pizzerii
- Stare znajome.-mruknęła
Dwie,niezbyt wysokie dziewczyny w naszym wieku.Obie pyskate i wredne.Pokazują się publicznie w miniówkach i z cyckami praktycznie na wierzchu.W pierwszej chwili nas nie zauważyły.
- Zobacz Amber kto tu siedzi!-krzyknęła jedna
- Widzę Ruby.Nasze stare koleżanki.-odpowiedziała druga
- Cześć dziewczyny.-odezwała się Lauren
- Do widzenia.-powiedziałam
Zmierzyłam je wzrokiem.Nie wiele się zmieniły przez te dwa lata.
Amber Johnson, to dalej ta sama próżna blondynka,która podrywa każdego chłopaka z okolicy.Od liceum ubiera się wyzywająco i stanowczo nie odpowiednio.Jednak,czasem potrafi powiedzieć coś miłego.Jedyną rzeczą,która nas łączy to to,że obie dobrze gramy w siatkówkę.Kiedyś nawet się kolegowałyśmy,kiedy nie poznała Ruby.
Ruby Cox,jest brunetką.W sumie z charakteru trochę przypomina mnie.Zawsze pyskata i wygadana.Bardziej chłopczyca niż plastik.Na początku liceum,kiedy była nowa złapałyśmy z nią kontakt,jednak ona wybrała elitę.
Zjadłyśmy z Lauren nasze pizze i wyszłyśmy.Zakupy zapakowałyśmy do samochodu.Byłam strasznie wykończona, a jutro  mam zajęcia z siatkówki od rana.Kiedy weszłyśmy do domu ja od razu poszłam na górę.Wzięłam  prysznic.W między czasie na mój telefon przyszła wiadomość,którą od razu przeczytałam

Od:Zayn 
Dasz radę jutro 15:30? Tam gdzie zwykle.
Dobrze wiedziałam o co chodzi.Spojrzałam na mój plan zajęć.Jutro mam na 8:00 do 15:00.Wyrobić się w pół godziny?W sumie,jeżeli bym się nie przebierała w normalne ciuchy,biegła dość szybko do domu, wzięła prysznic w 5 minut,wysuszyła bardzo szybko włosy pomalowała się i równie szybko pobiegła na umówione miejsce to czemu nie?W końcu nie ma rzeczy nie możliwych.
Odpisałam:
 Będzie ciężko,ale postaram się dużo nie spóźnić.


Podeszłam do swojej szafy.Wodziłam wzrokiem po całej jej objętości.W końcu po godzinie znalazłam odpowiedni strój na siatkówkę.Włożyłam go do torby razem z małą mineralką,jabłkiem i innymi potrzebnymi rzeczami.Oczywiście nie zapomniałam o "idealnym" stroju na jutro.Wyjęłam jeszcze z  firmowej torby zestaw,który miałam założyć jutro.Kiedy skończyłam bolesne wybieranie ciuchów, nie marzyłam o niczym innym jak dobry sen.Gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki,zasnęłam.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Prolog.

Spacerowałam właśnie  z bratem po parku.Wokół nas biega pełno małych dzieci.Aż trudno się powstrzymać od uśmiechu.Ech,przypominają się czasy dzieciństwa,kiedy to się miało wszystkich w dupie.A teraz? Ma się te 19 lat i wkracza się w dorosłość.Ja już zasmakowałam tego "dorosłego" życia i nawet mi pasuje.Mieszkam razem z przyjaciółką w domu na przedmieściach Londynu.Żyjemy sobie we dwie,obie studiujemy,obie mamy wsparcie rodziny.Obie jesteśmy samotne,...ale to nam nie przeszkadza.Chodzimy do kina, na zakupy.Czasem nawet na imprezy z których wracamy no, nie powiem w jakim stanie.Chociaż w naszym duecie, to ja jestem ta zwariowana,która mogłaby spędzać czas na imprezowaniu i poznawaniu ludzi w klubach.Ona woli zakupy.Często wyciąga mnie,bo musi sobie sukienkę kupić,albo nowe buty.Czyta te magazyny o modzie.Ja wolę te o sporcie.Lauren, nienawidzi sportu,mimo,że uważa,że piłkarze są seksowni.W moim typie są raczej siatkarze,wysocy umięśnieni.Tak więc,różnimy się,Ona jest blondynką,ja szatynką,ona ma niebiesko-szare oczy, ja mam niemalże czarne.Ja jestem chłopczycą,ona raczej barbie girl.Jednak,te różnice nie przeszkadzały nam się zaprzyjaźnić.Znamy się już może 15 lat.Ale wróciwszy do dzisiaj.Jest piękny dzień.Ostatni kwiecień.Nadchodzi maj.Zaczną się egzaminy.Nagle,usłyszałam słodką melodyjkę mojego dzwonka
- Serio?-spojrzał na mnie Zayn słysząc jaki mam dzwonek
Pokiwałam tylko głową,próbując wyciągnąć go z kieszeni spodni.Jest.Spojrzałam na wyświetlacz
- Yhh,Lauren.-jęknęłam wciskając zieloną słuchawkę

-Halo? 
- No cześć Vicki!
- Cześć Lauren.
- Na którą będziesz w domu? 
- Nie wiem,jak chcesz mogę być za 10 minut 
- No to bądź,bo obiadek stygnie. 
-Dobra,zaraz będę.Pa 
-Pa 
Rozłączyłam się i schowałam telefon z powrotem do kieszeni
-Od dawna masz taki dzwonek?-zapytał Zayn
-Odkąd pierwszy raz ją słyszałam.-odpowiedziałam
-Miłość od pierwszego wejrzenia?
- Heh, no można tak powiedzieć
Szliśmy dalej coraz wolniej.
- Ej.-odezwałam się nagle
- Hm?
- Jak to jest,że słucham One Direction od początku, a jeszcze nie miałam okazji poznać ich osobiście?-
- Chciałabyś.-spojrzał na mnie
- Takie to dziwne.-powiedziałam
- Nie, tylko to nie są do końca normalni ludzie.-powiedział
- Tyle to ja akurat wiem.-zaśmiałam się
- Okeej,skoro tak bardzo tego pragniesz.Wyślę ci SMS'em co i jak.-
- Fajnie,Ja teraz muszę lecieć,bo Lauren mnie zabije.-westchnęłam
- No to, narazie siostra.-pożegnał mnie
Ruszyłam biegiem w drugą stronę.Do domu miałam jakieś 20 minut spacerkiem,więc moim biegiem to wyjdzie coś koło 10.Biegłam najszybciej jak mogłam.Wybiegłam z parku,więc teraz uliczką w lewo, potem skręt w lewo i prosto pod dom.Dysząc spojrzałam na zegarek w telefonie.Wow,8 minut.Nowy rekord.Zmęczona weszłam do domu,gdzie Lauren właśnie kładła na stole obiad.
- Jesteś wreszcie-uśmiechnęła się-Siadaj
Usiadłam przy stole i jadłam.
- Nie uwierzysz,co się stało.-powiedziałam kiedy już skończyłam
- Co?-spojrzała na mnie przestraszona
- Niedługo, najprawdopodobniej poznam całe One Direction OSOBIŚCIE.-odpowiedziałam
- SERIO?!-krzyknęła
- No tak.-odkrzyknęłam
Obie zaczęłyśmy piszczeć.To było takie,och..Ekscytujące,zwłaszcza,że obie uwielbiałyśmy ten zespół
- Ty-walnęła mnie lekko w rękę-Trzeba ci jakieś fajne ciuchy kupić
- Teraz?-spojrzałam na nią swoimi błyszczącymi oczami
- Tak.-odpowiedziała mi
Chwilę potem,byłyśmy w drodze do Galerii Handlowej.
Szablon by S1K